czwartek, 30 maja 2019

Na co do kina w maju - tydzień 3 i 4...

LET'S DANCE


Szłam na ten film z nastawieniem, że obejrzę francuski Step up i dostałam francuski Step up. I podobnie jak w pierwszej części tego amerykańskiego filmu o tańcu – w Let’s dance za mało tańca, a zdecydowanie za dużo romansu.

OCENA: 4/10


WYMARZONY


Cóż za piękny film. Takich filmów mi obecnie bardzo brakuje. Kameralnych, spokojnych, pięknie nakręconych, na ważny temat. Na ekranie możemy zobaczyć właściwie każdy etap procesu adopcji we Francji. Do tego z różnych perspektyw. Jedynie wątek prywatnego życia pani pedagog bym z tego filmu wyrzuciła, bo był tu całkowicie zbędny.

OCENA: 8/10


PANDA I BANDA


Uwielbiam filmy animowane, ale niestety i w tym gatunku możemy się natknąć na słaby film. I tak jest w przypadku Pandy i bandy. Wizualnie film wygląda OK. Jeżeli chodzi o scenariusz – mamy tutaj motyw, który świetnie znamy już z pierwszej Epoki lodowcowej, a który tam ukazany był o niebo lepiej. Zabawny też raczej ten film nie jest. Lepiej wybrać dla swojej pociechy coś innego.

OCENA: 3/10


GLORIA BELL


Rzadko się zdarza, żebym podczas seansu miała ochotę wyjść z sali kinowej. Choćby nie wiem jak słaby był film – zazwyczaj nie mam problemu z wysiedzeniem na nim do końca. A właśnie taki problem miałam z Glorią Bell. Ten film jest tak nudny, że to aż fizycznie boli. Przez drugą połowę seansu, sprawdzałam godzinę dosłownie co 2 minuty, byle by jak najszybciej stamtąd wyjść. W tych nudnych filmach najbardziej nie znoszę zakończenia – pojawia się scena, która będzie świetna jako zakończenie, ale to jeszcze nie zakończenie, za kilka minut ponownie mamy podobną scenę, ale to też jeszcze nie koniec. Jakby reżyser chciał wydłużyć nasze męczarnie. W „Glorii Bell” mamy ze trzy czy nawet cztery takie sceny. Im bliżej końca, tym jest coraz gorzej. Nic kompletnie ten film do mojego życia nie wniósł, poza niezmierną, wręcz bolesną nudą.


OCENA: 3/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza