czwartek, 17 stycznia 2019

Na co do kina w styczniu - tydzień 2...

VICE



Nie cierpię Christiana Bale’a. I to tak bardzo, że unikam jak ognia filmów z jego udziałem. Nie mogłam się jednak oprzeć pokusie zobaczenia Sama Rockwell’a w roli Busha. I nie żałuję – bo nie ma czego. W końcu to film Adama McKay’a. Może i Vice jest filmem nieco słabszym niż Big Short, jednak dostarcza równie dobrej rozrywki.

OCENA: 8/10



RALPH DEMOLKA W INTERNECIE



Długo przyszło nam czekać na sequel Ralpha Demolki, ale zdecydowanie było warto. Jest kolorowo, jest zabawnie – jest po prostu świetna rozrywka i odstresowanie się od całego świata spoza sali kinowej, a przecież właśnie tego powinien dostarczać nam film. I uwierzcie mi na słowo – bawiłam się równie świetnie co dzieci na sali ze mną.

OCENA: 8/10



UNDERDOG



Przez nadmiar pracy chyba stałam się filmowym ignorantem, bo idąc na Underdog nie wiedziałam nawet, że to polski film. Fakt – najbardziej lubię chodzić na filmy, o których nie wiem nic, ale tutaj to już chyba była przesada. Tak czy siak – film mnie zaskoczył i to bardzo pozytywnie. Lubos jak zwykle na ekranie daje czadu i nawet Chalidow jakoś strasznie nie przeszkadza. To co przeszkadza w odbiorze tego filmu to muzyka – nie wiem to brak pieniędzy, czy taki pomysł reżyserski, ale nie zgrywała się ona w ogóle z tym co widzieliśmy na ekranie.

OCENA: 6/10

środa, 9 stycznia 2019

Na co do kina w styczniu - tydzień 1...

MÓJ PIĘKNY SYN


Kiedy zobaczyłam trailer filmu gdzieś przy okazji w internecie, byłam święcie przekonana, że idę na film o uzależnieniu i o tym jak rodzina pomaga (bądź nie) z tego uzależnienia wyjść. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że wcale nie o tym ten film traktuje. Tzn. jest to podstawa do historii, ale jednak Mój piękny syn to przede wszystkim historia ojca i syna. O ich stosunkach i miłości jednego do drugiego. Przy tym wszystkim jest to film przede wszystkim ładny – takie „pocztówkowe” spojrzenie na nałóg, na osobę z nim się zmagającą oraz jej rodzinę. Jak ktoś lubi ładne filmy – polecam.

OCENA: 5/10


BUMBLEBEE


No to mamy zaskoczenie już na samym początku roku! Filmy z serii Transformers przestałam oglądać mniej więcej w tym czasie, kiedy Megan Fox przestała w nich grać (choć te dwa fakty nie miały ze sobą nic wspólnego). Jednak Bumblebee od samego początku był moją ulubioną postacią, więc nie mogłam nie iść na film o jego przygodach. I, ku mojemu zdziwieniu, wcale się nie zawiodłam. Kawał dobrej rozrywki, o milion razy lepszy niż wszystkie części Transformers razem wzięte.

OCENA: 8/10


SEKRETNY ŚWIAT KOTÓW


Uwielbiam polskich tłumaczy tytułów. Szłam na film myśląc, że zobaczę kolejną część Sekretnego życia zwierzaków domowych, a dostałam kompletnie oderwaną od tego filmu chińską (!) animację. Żeby nie było – nie mam nic do azjatyckich animacji – studio Ghibli na przykład zawsze wypuszcza animacje, którymi się zachwycam i które uwielbiam. Sekretny świat kotów to jednak zdecydowanie bajeczka dla dzieci. I to raczej takich młodszych dzieci – 5 lat max. Dzieciom raczej się spodoba, dorośli się wynudzą.

OCENA: 3/10


WŁADCA PARYŻA


Gdybym wiedziała, że w tym filmie gra Vincent Kassel, pewnie w życiu bym na niego nie poszła. I nic takiego bym raczej nie straciła. Władca Paryża to dla mnie film niedokończony. Jest kilka wątków, które warto byłoby jeszcze rozwinąć, które wydają się być potraktowane po macoszemu. No ale wtedy dostalibyśmy pewnie ok. 4-godzinny film. Do tego, może to wina zmęczenia, ale były momenty kiedy patrzyłam na zegarek i marzyłam tylko o tym, żeby wreszcie wyjść z sali kinowej.


OCENA:  4/10

sobota, 5 stycznia 2019

Grudzień 2018 w kinie - blogerskie podsumowanie...

Drugi miesiąc z rzędu udało nam się zebrać ekipę i naskrobać dla Was co nieco na temat grudniowych premier. Z powodu okresu świątecznego i spotkań rodzinnych czasu na kino było mniej, ale daliśmy radę. 

W tym miesiącu w podsumowaniu wzięli udział:
- Michał (Tako rzecze Wiking)
- Agata (In Love With Movie)
- Ewa (Popkultura)
- Emilia (Po napisach końcowych)
- oraz ja :)


KRAINA WIELKIEGO NIEBA


MICHAŁ - podczas, gdy większość ludzi wychwala pod niebiosa debiut reżyserski Bradzia Kupera (nie wiem za co), na naszych ekranach śmiga debiut reżyserski kolejnego  aktora, Paula Dano. Nie jest to również dzieło wybitne, jednak oglądało mi się to lepiej niż Narodziny Gwiazdy. Piękne kadry, kapitalni aktorzy (Jake, Carey i Ed), niezła muzyka…  Gdyby tylko fabuła w pewnym momencie nie siadła na dłuższy czas (zaczyna się nuda i smęcenie), byłoby wybornie. A tak? Jest dobrze!

AGATA - Film zapada w pamięć przede wszystkim ze względu na świetną grę Carey Mulligan i Jake’a Gyllenhaala. Chociaż oglądałam go w skupieniu i bez znużenia, to jednak kilka tygodni po seansie fabuła nie ma dla mnie większego znaczenia i mogłabym ją streścić w dwóch słowach: drama małżeńska. Za to miasteczko, w którym działa się rzecz – przeurocze i bardzo klimatyczne.


ZABÓJCZE MASZYNY


MICHAŁ - głupia bajeczka o tym, jak to miasta na kółkach zjadają inne miasta na kółkach. Ten film jest taką bzdurą, że aż nie ma się sił  o tym pisać. Początek nawet intryguje (wygląda to jak Szybcy i Wściekli: Miasto Drift), jednak im dalej w las tym gorzej. Ależ to się dłużyło…

AGATA - Ojej, no nie pykło. Wiedziałam, że fabuła, to jedna wielka wiksa, ale właśnie dlatego liczyłam na chociaż kilka wartkich, bezkrwawych walk. Przecież naparzać miały się ogromne maszyny-miasta, a tymczasem zobaczyliśmy jedno starcie na starcie filmu i koniec. Zapewne widzowie, którzy znali fabułę z książki, uniknęli tego rozczarowania, ja jednak załapałam lekki facepalm.


FUGA


MICHAŁ - lekko mówiąc nie jestem fanem Córek Dancingu. Na kolejny film Agnieszki Smoczyńskiej szedłem zatem z obawami. A tu… niespodzianka! Fuga to kino mocne, intensywne i trzymające w napięciu. Wybitnie zagrane (duet Muskała-Simlat miażdży!), dobrze poprowadzone dzieło, które nie pozostawi Was obojętnymi.

AGATA - Zostałam fanką, zdecydowanie! Tajemniczy, wciągający, intrygujący, a w dodatku z genialną Gabrielą Muskałą i dorównująco-partnerującym jej Łukaszem Simlatem, których bardzo podziwiam. Na uwagę zasługuje też fakt, że scenariusz do tego thrillera psychologicznego jest autorstwa Muskały. Tym samym wetknęła ona kij w oko wszystkim hejterom, którzy marudzą na permanentne braki w polskim kinie gatunkowym.


DIABEŁ: INKARNACJA


MICHAŁ - troszkę mnie ten film zaskoczył. Spodziewałem się kupencji totalnej, a pierwsza połowa filmu naprawdę dawała radę! Szkoda tylko, że potem zabrakło pomysłów i twórcy wrzucili tu wszelkie możliwe schematy gatunkowe. Kino krótkie i średnie – jak się ma zbyt dużo wolnego czasu, można obejrzeć.

MADZIA – Trochę za bardzo przypomina mi to setki innych horrorów. Pamiętam, że nawet w zeszłym roku (a może dwa lata temu) oglądałam niemal identyczny film. Nie pamiętam jednak jego tytułu. I tak samo szybko zapomnę o Diabeł: Inkarnacja.


BYŁ SOBIE DEADPOOL


MICHAŁ - skrojony pod PG-13 Deadpool 2, który na krótki okres czasu zawitał do kin, a część zysków przekazano na fundację zajmującą  się walką z rakiem.  Idea szczytna, szkoda, że film, mimo parunastu minut nowych scen (parę nawet zabawnych), okazał  się przeciętną edycją „normalnej” wersji. Brak tu tego pazura, brak zadziorności i brak Deadpoola, który może sobie pozwolić praktycznie na wszystko. Mam nadzieję, iż jeśli kolejny film o tym panu powstanie, to już normalnie, w kategorii „R”.

AGATA - Największą zaletą ocenzurowanego Deadpoola nie jest to, że dzieciaki mogły go legalnie obejrzeć (przecież i tak wiadomo, że każdy smarkacz, któremu zależało, już dawno widział wersję dla dorosłych), lecz fakt, że część dochodów ze sprzedaży biletów na całym świecie trafiła do fundacji walczącej z rakiem. Sam film dosyć mocno pokrojony i raczej taki niezły/średni.


AUTSAJDER


MICHAŁ - strasznie dziwne kino. Z jednej strony niby skupia się na bohaterze, z drugiej nie do końca oddaje mu głos, wiele domysłów pozostawiając widzom. Z jednej strony brutalny, z drugiej wesoły. Trudno to dzieło zaklasyfikować, jednak naprawdę, uwierzcie mi, dobrze mi się to oglądało. I gdyby nie wystylizowane fryzurki bohaterów nawet w więzieniach, byłbym jeszcze pozytywniej zaskoczony tą produkcją. Warto się z tym dziełem zapoznać.

AGATA - Dziwny, nieoczywisty, z niezbyt optymistycznym morałem. Aktorsko – średniawka.


ROMA


AGATA - Kompletnie nie rozumiem jego fenomenu. Oglądając Romę czułam się, jak totalnie zbędny podglądacz codzienności całkowicie obcych mi osób. Zatem ode mnie zero zrozumienia, współczucia, czy (o zgrozo!) utożsamiania się z bohaterami. Ta zdecydowanie zbyt długa opowieść ma mnóstwo przeciągniętych scen i dosadnych metafor (psie kupy rlz), które wywołały co najwyżej nieopanowany atak ziewania.

EWA - Roma to wielkie kino, wielkiego reżysera. Cuaron tworzy epizodyczną opowieść o życiu Cleo, jednak tak naprawdę głównym bohaterem są po prostu kobiety. Bez pretensjonalności, bez patosu, bez fajerwerków oglądamy ich codzienność, małe i wielkie dramaty. W ukazaniu tej kobiecości jest bardzo dużo naturalności, prawdy, która wynika z poprowadzonej narracji, jak i z wrażliwości reżysera. Jednocześnie to film, który świetnie się ogląda, który tworzą małe, niepozorne sceny, jak ta parkowania samochodu na ciasnym podwórku czy oczekiwanie na powrót partnera w kinie, uświadamiając sobie powoli, że uciekł od ważnego obowiązku. Roma to także opowieść o Meksyku początku lat 70. XX wieku, gdy dochodzi do ważnych politycznych zmian. Są one gdzieś obok, choć niejednokrotnie stykają się z codziennością zwykłego obywatela. To zdecydowanie pozycja obowiązkowa, emocjonalna, dosadna w swojej delikatności.


KURSK


MICHAŁ - mocne i poruszające kino. Vinterberg rozlicza sprawców, dosadnie pokazuje, kto zawinił. Mimo tragicznego finału, który każdy zna, film niezwykle trzyma w napięciu, między innymi dzięki kapitalnym kreacjom aktorskim (zwłaszcza Schoenaertsa). Jedyne, czego mogę się przyczepić i co mocno do tej produkcji nie pasuje, to język angielski. Naprawdę źle się słucha rosyjskich marynarzy mówiących płynną angielszczyzną… Reszta to jednak prawdziwe,  nokautujące uderzenie.

AGATA - Naprawdę dobre kino. Fabuła wciągająca, co zresztą nie powinno dziwić, bo historia tragicznego losu rosyjskich pracowników okrętu podwodnego, to wręcz gotowy materiał na scenariusz. Technicznie i aktorsko film również się broni, dlatego tym bardziej  szkoda, że Rosjanie rozmawiali w nim między sobą po angielsku. Ta lingwistyczna arogancja zawsze mnie smuci.


THE QUAKE. TRZĘSIENIE ZIEMI


MICHAŁ - sequel kapitalnej Fali (kto nie widział – POLECAM!), okazał się totalnym niewypałem. Nudny, infantylny, robiący idiotów i z widzów, i z bohaterów. W tym filmie (przypominam – KATASTROFICZNYM) nie dzieje się nic. NIC! Tytułowe trzęsienie ziemi trwa ze 30 sekund (efekty są, jak na kino europejskie, naprawdę niezłe), a reszta to kretyńskie dialogi, idiotyczne żarciki (z których nikt się nie śmieje) i smęcenie. Omijajcie.

AGATA - Typowe kino katastroficzne z typowymi, katastroficznymi głupotkami. Jedyna nietypowość to to, że jest produkcji skandynawskiej.

MADZIA – Szłam na ten film z zamiarem „odmóżdżenia się” i to się zdecydowanie udało. Poza tym film nie wniósł nic ani do mojego życia, ani do gatunku jakim jest film katastroficzny, ani do kinematografii ogółem. Fani kina katastroficznego mogą obejrzeć, pozostałym raczej odradzam.


AQUAMAN


MICHAŁ - największe zaskoczenie grudnia. Hejtuję DCU, bo to totalne ścierwo, ale trzeba przyznać, że najnowszy film z tego uniwersum jest naprawdę dobry. Ale umówmy się – główna w tym zasługa Jasona Momoi, który robi wszystko, a może i więcej, by widz został wchłonięty do tego świata. Charyzmatyczny i dowcipny Aquaman to ziomek, którego po prostu się lubi. Reszta obsady to już niestety  typowy poziom DCU – no może prócz Dolpha Lundgrena i jego śmiesznych włosków, bo Wodny Ivan Drago daje radę. Widać również, że za efekty specjalne odpowiadali ci sami nieudacznicy, co w poprzednich filmach tego uniwersum – green screen jest tak chamsko widoczny, że lepiej zamaskowałoby go dziecko z przedszkola mając do dyspozycji tylko Excela. Nie zmienia to faktu, że na Aquamanie bawiłem się dobrze – Momoa, jesteś wielki!

AGATA - Dobry humor, fabuła niewymagająca większego skupienia i oczywiście Jason ze swoim rozbrajającym spojrzeniem. W ogóle, to nie oszukujmy się – ten film, to po prostu Jason. Jeden z przyjemniejszych seansów minionego miesiąca.


MARY POPPINS POWRACA


MICHAŁ - no szkoda, że zachciało jej się wracać. Znaczy, fani musicali i fani Roba Marshalla pewnie będą szczęśliwi, bo i posłuchają pioseneczek i  pooglądają ładną scenografię – szkoda, że inni nie znajdą w tym filmie niczego, co byłoby w stanie przyciągnąć ich do ekranu. Owszem, Emily Blunt się stara, ale niewiele to pomaga – ledwo przeżyłem seans. Nuda.

AGATA - Troszkę bezpłciowy, rozmemłany i zdecydowanie za długi. Zwłaszcza finał wydawał się trwać w nieskończoność. Na szczęście, Emily Blunt jest świetna, no i zawsze miło zobaczyć Meryl Streep, nawet gdy pojawia się na ekranie dosłownie przez kilka minut. Bardzo żałuję, że nie udało mi się obejrzeć wersji oryginalnej z polskimi napisami, bo dubbing był słaby.


SPIDER-MAN UNIWERSUM


MICHAŁ - no i to jest uderzenie! Genialny wizualnie, rewelacyjny fabularnie, cholernie zabawny film, który pokochają wszyscy: dorośli i dzieci, kobiety i mężczyźni, fani Spiderka i osoby, które go znają jedynie ze słyszenia. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, a po seansie każdy (gwarantuję) będzie zachwycony. Kino superbohaterskie najwyższych lotów, które przekonuje, że każdy superbohaterem może zostać. Sony,  jestem z Was dumny! Dwa filmy „marvelowe” w 2018 i dwa rewelacyjne uderzenia (drugi film to oczywiście Venom) – oby tak dalej!  Mam nadzieję, że już niedługo doczekam się spin-offów z bohaterami z „Uniwersum” – byłoby czadowo!

AGATA - Zabawny, wciągający, pięknie animowany i ze świetną muzyką. Seans ochoczo powtarzam w styczniu.


PECH TO NIE GRZECH


MICHAŁ - zróbcie mi cokolwiek, nawet krwawego orła, ale nie każcie mi oglądać tego ścierwa jeszcze raz! To absolutnie najgorszy film tego wieku, a Ryszard Zatorski udowodnił mi, że można być gorszym reżyserem niż Patryk Vega. Oglądanie Pech to nie grzech to katorga – nic w tej kupie nie ma sensu, bohaterowie są skończonymi debilami, dialogi pisał chyba jakiś komputerowy generator, a montażem zajmował się chyba ktoś, kto wyznawał zasadę: to wkleję tu, to tam, to wytnę, coś się uda. W tym czymś nie ma ani jednego jasnego punktu – tu wszystko jest totalnie złe.

AGATA - Proponuję Ci zrobić eksperyment. Masz dwa trudne i wyczerpujące zadania: 1.skaczesz po kanałach, na których są do wyboru Barwy szczęścia, M jak miłośćKlan i Samo życie oraz 2.przełączasz stacje radiowe, w których wałkowane są te same, popowe, współczesne hity. Teraz wykonaj (lub wyobraź sobie, że wykonujesz) te dwie czynności jednocześnie.... et voila! Właśnie zostałeś scenarzystą „filmu” Pech to nie grzech. Nie gratuluję, współczuję. Btw. co ten tytuł ma do fabuły filmu?! Nic. Absolutnie NIC.

EMILIA - Niezaprzeczalny zwycięzca w kategorii najgorszego filmu 2018. Kiedy polskie kino kwitnie, aż dziwne, że powstają takie filmy, które są krokiem w tył polskiej kinematografii. Kiedy Karolak jest najlepszym punktem filmu - wiedz, że jest źle.

MADZIA – Najgorszy film roku. I tyle w tym temacie.


ONI


MICHAŁ - czy ktoś z Was  pomyślałby, że można nakręcić nudny i bezpłciowy film o niezwykle barwnym Berlusconim? Też myślałem, że się nie da. A jednak Sorrentino tej sztuki dokonał. W czasie projekcji głównie chce nam się ziewać, wszystko jest niezwykle pocięte (tak, wiem, że we Włoszech film ten był o wiele dłuższy), nic nie ma sensu. Ok, Servillo daje radę, Kasia Smutniak jest wspaniała, ale ciężko ogląda się dzieło, w którym łączono sceny na chybił trafił… Z jednej strony jestem ciekaw, jak wygląda ten film w kompletnej wersji, z drugiej jednak strony nie wiem, czy  znajdę siły, by przeżyć te smęty raz jeszcze… Turbo fani Sorrentino pewnie mnie za to zgoją, ale cóż… Ja nie czaję Was, Wy mnie ;)

AGATA - Symbolika i metafory, którymi tak spamuje Sorrentino, nigdy nie były dla mnie zrozumiałe, ani intrygujące. A to, co inni widzowie często nazywali artyzmem, w moim odczuciu przeważnie było nudą. Właściwie, to nie powinnam pisać „było”, tylko JEST. Oni, to rozwleczony i nużący obraz życia arcyciekawej osobowości (Berlusconi). Za to Kasia Smutniak hipnotyzująca i zdolna jak zawsze, więc wcale się nie dziwię, że wreszcie zyskuje sławę również w Polsce. Szkoda tylko, że aby do tego doszło, musiała oddać widzom dosłownie całą siebie.


PŁOMIENIE


MADZIA – Piękny, poetycki, a jednocześnie trzymający w napięciu. Widziałam go już dwa razy i niewykluczone, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. A z pewnością będę polecać innym. Może i można by go skrócić o jakieś 20-30 minut, chociaż z drugiej strony jego długość wcale w odbiorze nie przeszkadza – film się nie ciągnie, nie dłuży. Każda scena jest w nim tak samo ważna, tak samo potrzebna. I do tego zakończenie, które zmusza nas do ciągłego powrotu myślami do tego filmu i ciągłych dyskusji na jego temat.



PODSUMOWANIE W OCENACH
W tym miesiącu, w związku z tym, że zbyt mało jest filmów, które oceniły 3 osoby lub więcej - tytuł najlepszego oraz najgorszego filmu zostaje "rozlosowany" spośród filmów ocenionych przez przynajmniej 2 osoby :)



sobota, 6 października 2018

Festiwal Kamera Akcja po raz dziewiąty...


Wielkimi krokami zbliża się dzień, na który wyczekuję każdego roku - rozpoczęcie Festiwalu Kamera Akcja. To już 9. edycja tego świetnego festiwalu, a dla mnie ósme już z nim spotkanie. A więc na co czekam najbardziej w tym roku (pomijając spotkanie ze znamienitymi polskimi blogerami filmowymi :))?

FILMY


W tym roku festiwal wstrzelił się idealnie z filmami, które już od dawna chciałam zobaczyć. 
Po pierwsze Płomienie - thriller prosto z Korei Południowej. Od kilku już miesięcy mam "fazę" na wszystko co z Koreą Południową związane. Non stop słucham koreańskiej muzyki, oglądam wszelkie koreańskie filmy i seriale, które wpadną mi w ręce, zaczęłam się nawet na własną rękę uczyć koreańskiego języka. Film ten mam na swojej liście do obejrzenia już od kilku miesięcy i nie tylko dlatego, że główną rolę gra Ah In Yoo, którego bardzo lubię ;)
Po drugie VHS Hell - wydarzenie, na które czekam co roku. Nie ważne jaki to będzie film, nie ważne kto w tym roku będzie. Zawsze jest to najfajniesze wydarzenie na całym festiwalu.
Po trzecie - Tajemnice Silver Lake - uwielbiam Andrew Garfielda, ale to nie jedyny powód, żeby ten film obejrzeć. Trailer wygląda niezwykle interesującą, a reżyseruje David Robert Mitchell - facet od Coś za mną chodzi - jednego z najlepszych horrorów tej dekady.
Po czwarte - Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach - zeszłoroczny film, który albo premiery w polskich kinach w ogóle nie miał, albo był na ekranach tak krótko, że udało mi się go przegapić. 
Do tego mnóstwo innych ciekawych propozycji. Zerknijcie sobie w harmonogram - każdy znajdzie coś dla siebie.

DYSKUSJE


Te od jakichś dwóch lat omijam, bo przecież kiedyś w ciągu dnia trzeba złapać chwilę oddechu i coś zjeść. W tym roku jednak zapowiada się niezwykle interesująco. Dnia pierwszego mamy dyskusję o przemocy w kinie, gdzie jedną z osób wypowiadających się na ten temat będzie Agnieszka Holland. Nie powiem, żebym jakoś tę reżyserkę wielbiła, ale muszę przyznać, że nawet mnie "jara" to spotkanie. Dzień drugi to Kinofilia po końcu kina, a tam jednym z gości jest Grażyna Torbicka. Co jak co, ale tego nie można przegapić. Dzień trzeci i czwarty to już tematy, które interesują mnie nieco mniej. Dzień trzeci - Twórca czy manager. Różne oblicza producenta kreatywnego, a dzień czwarty - Zmysły kina. Język filmu i współczesne technologie. Ja sobie je raczej odpuszczę, ale na pewno znajdzie się wielu zainteresowanych, więc każdemu polecam po prostu zapoznać się z programem :)

WARSZTATY I SPOTKANIA


Tych w tym roku także nie zabraknie. Mamy ponownie WIDEOESEJE. Mamy Q&A z Kubą Mikurdą na temat jego filmu dokumentalnego o Borowczyku. Mamy case study o Córce trenera i Wyspie psów. Mamy spotkanie z Gabrielą Muskałą w ramach cyklu Aktor a krytyk. I wiele wiele więcej.

Do tego wszystkiego dochodzi naprawdę przystępna cena biletów. Bilet na jeden seans kosztuje jedynie
7 zł, więc nie trzeba od razu zaopatrywać się w cały karnet, równie dobrze można przyjść i obejrzeć jedynie kilka filmów. Dzięki temu wszystkiemu rok w rok z chęcią polecam festiwal wszystkim, nie tylko miłośnikom kina :)


Wszystkie informacje Wam potrzebne znajdziecie na stronie festiwalu, o TUTAJ. Wchodźcie, zapoznawajcie się i przybywajcie tłumnie. Do zobaczenia w Łodzi Filmowej :)

piątek, 11 maja 2018

Kwiecień 2018 w kinie - blogerskie podsumowanie...

Stało się już to małą tradycją, że co miesiąc zaprzyjaźnieni blogerzy filmowi zbierają się i podsumowują krótko poprzedni miesiąc w kinie. Nie mogło się więc obyć bez podsumowania także w tym miesiącu. Tym razem w pomniejszonym składzie czterech osób. Swoich opinii użyczyli: Monika z In Love With Movie, Michał z Tako rzecze Wiking, Grzegorz z WELUR & poliester oraz ja. Enjoy :)

PLAYER ONE


MICHAŁ - Strasznie długa, „co minus”, opowieść rozgrywająca się w wirtualno-niewirtualnej nie/rzeczywistości, w której Spielberg atakuje widzów ciągłymi nawiązaniami do popkultury, „co plus”. Film w IMAXie robi spore wrażenie, choć fabularnie, lekko mówiąc, dało się to inaczej poprowadzić. Sporo frajdy, choć czasem seans zbyt się dłuży.

GRZEGORZ - – Spielberg wrócił do Kina Nowej Przygody. Wreszcie, ponieważ nic mu nie wychodzi tak dobrze, jak ten gatunek. Jest widowiskowo, kolorowo, z miriadą nawiązań do popkultury i głównym bohaterem, który jest wrażliwym outsiderem. Cukierkowość fabuły można wybaczyć faktem, że grupa docelowa filmu to młodzież. Jeżeli szukacie czegoś co (chociaż na chwilę) zagłuszy nostalgię za czasami E.T., Goonies i Indiany Jonesa to Player One będzie dobrym wyborem.


TOMB RAIDER


MONIKA - Rzadko jest tak, że coś jest lepsze od pierwowzoru. Jednak w tym przypadku tak jest. Vikander jest po prostu NAJLEPSZA. I nie chodzi tylko o to, że ciężko nam oderwać wzrok od jej mięśni brzucha - wpasowała się w tę rolę, jak brylant w jedną z łamigłówek.  Indiana Jones w spódnicy! (choć bardziej w obcisłych szortach).

MICHAŁ - Alicia Vikander w roli kultowej pani archeolog – chyba nie trzeba dodawać, że Szwedka okazała się idealnym wyborem. Co prawda fabularnie film kuleje niczym koza bez dwóch nóg, jednak ogląda się go niezwykle przyjemnie. Masa akcji, odrobina humoru, charyzmatyczna bohaterka – Tomb Raider jest tym, czym być miał: świetnym odmóżdżaczem. Szkoda tylko, że panowie na ekranie wypadli tak blado…


TWARZ


MONIKA - I choć  podczas seansu Body/Ciało zarzekłam się, że nigdy nie spodoba mi się nic twórczości Szumowskiej - tak tutaj Taaaa Daaaaam - daje 7! I już nie chodzi o całą tę historię z przeszczepem twarzy, ale o naszą cebulacką polskość. Dzielenie się majątkiem dziadka, gdy leży on obok w trumnie, albo podjeżdzanie karocą na komunię - to tylko przykłady małych szpilek wbitych w nasze polskie serca. Bezbłędnie!

MICHAŁ - Oglądanie filmów Szumowskiej powodowało, iż czułem się jak Talib w Guantanamo – tortura. A tu niespodzianka! Twarz to nie tylko najsensowniejsze kino pani reżyser, ale i niezwykle trafna diagnoza naszego (wkur.iającego) społeczeństwa. Obrywa się klechom (nie mylić z normalnymi księżmi), starym, młodym… Film miewa słabsze, nudniejsze momenty, jednak generalnie doceniam, iż Szumowska pokazała, iż faktycznie ma potencjał.


LATO 1993


MADZIA - Przed pójściem na film słyszałam same pozytywne, a nawet zachwycone opinie. Że niby taki świetny, nowatorski, zachwycający. Tak po prawdzie, to nic nowatorskiego w nim nie ma. No może poza tym, że poznajemy świat z perspektywy sześcioletniej bohaterki. Jednak co w tym takiego nowatorskiego? Takich filmów jest na pęczki. Może małym wyróżnieniem jest to, że mamy do czynienia z dziewczynką buntującą się już w tak młodym wieku i widzimy jak takie małe stworzenie potrafi uprzykrzyć, a nawet niemal zniszczyć życie dorosłych osobników.Wielkim minusem jest to, że film trwa jedynie półtorej godziny, a ja miałam wrażenie, że siedziałam w kinie ze trzy. No i nie zostaje na zbyt długo w głowie.


PIĘKNA I BESTIE


MADZIA - Ponoć oparte na prawdziwej historii. Wstrząsający film, pokazujący nam z bliska niesprawiedliwość i traktowanie kobiet w państwach afrykańskich, i zmuszający do myślenia. Zdecydowanie warto.


CICHE MIEJSCE


MONIKA - Gdy idziesz na film dla Emily Blunt, a okazuje się, że cała reszta jest równie dobra! Świat bez dźwięku okazuje się równie trudny i ryzykowny co zjedzenie gwoździ. I może skończyć się poważnym uszczerbkiem na zdrowiu. Będę bronić tego filmu, jak Dukan diety białkowej.

MADZIA - A miało być tak pięknie. Miałam obejrzeć ciekawy, niepowtarzalny, trzymający w napięciu horror. To co zobaczyłam, to ciągnący się jak flaki z olejem film z bohaterami głupimi jak but. Plus za pomysł i reżyserię, bo to jednak Krasinskiemu się udało.

MICHAŁ - Film, który okazał się niespodziewanym hitem w amerykańskich kinach i zbierał niezwykle wysokie noty, jakoś jednak mnie nie porwał. Klimatu odmówić nie można, muzyka jest fenomenalna, cisza niezwykle przekonująca, a efekty specjalne zacne. Szkoda tylko, że bohaterowie są totalnymi debilami, którzy robią wszystko wbrew logice. Film ten to też dowód na to, że dzieci to zło… Scenarzysta tej produkcji musiał mieć naprawdę sporą wenę, by wykreować takich bałwanów. No chyba, że sam nim był…

GRZEGORZ - Mogę to ciągle powtarzać – niezależne horrory to najlepsza rzecz jaka zdarzyła się w kinie, w ostatnich latach. Potwory, które usłyszą najcichszy szept oraz rodzinka, która próbuje przetrwać. Brzmi ckliwe. Na szczęście duet Krasinski/Blunt odsuwają obraz od kina grozy, aby zaprezentować nam rasowy dramat. Aktorsko świetny, a suspensu pozazdrościłby Hitchcock – tylko żal pojedynczych ujęć, z których wylewa się klasyczny, amerykański patos.



NIGDY CIĘ TU NIE BYŁO


MICHAŁ - Film, który powinien trwać 20 minut rozciągnięto do 80. Artystycznie wlecząca się produkcja, którą docenią fani kina, które zgrywa ambitne, a tak naprawdę jest pustą wydmuszką. Docenić można tu ścieżkę dźwiękową i role Phoenixa – reszta to przeciętność…


ŻYCZENIE ŚMIERCI


MICHAŁ - Paździerzowe, C-klasowe kino, które od żadnej strony nie zasługuje na miano Życzenia Śmierci. Zmęczony życiem Willis nie ma nawet siły udawać, że chce mu się grać. Niby jest tu krwawo, jednak przez większą część projekcji wieje nudą totalną. A to już skandal…


HURAGAN


MICHAŁ - Film ten to jeden wielki błąd. Nic tu nie trzyma się kupy, wszyscy bohaterowie to skończeni idioci, a efekty specjalne wołają o pomstę do nieba. Wiecie jednak co jest najlepsze? Że mimo wszystko czerpiemy radość z tego, że (wiecznie uśmiechnięta) Pani Uprowadzona wraz z jakimiś typami załatwia jakichś innych typów, którzy mają totalnie kretyński plan. Wybuchy niekontrolowanego (i nieprzewidzianego przez twórców) śmiechu gwarantowane. Szkoda, że, mimo wszystko, to tylko głupi średniak…


DZIEWCZYNA WE MGLE


MONIKA - Czytałam książkę, widziałam film. Jedyne, co mnie zdziwiło to fakt, że nauczyciel nie wygląda jak Bradley Cooper w pierwszej części Kac Vegas (kto nie chciałby mieć takiego nauczyciela?!). Masa zwrotów akcji, które są absolutnie na plus. I film, który zostaje na dłużej.

MADZIA - Poszłam na film, bo akurat nic innego nie grali w godzinach, które mi odpowiadały i wyszłam zachwycona. Film wciąga niemal od pierwszych minut i trzyma w napięciu do samego końca. I chociaż ostatnia scena jest nieco do przewidzenia, to całość nam to zdecydowanie wynagradza.


RAZ SIĘ ŻYJE


MICHAŁ - Nudne, długie, do niczego. Dlaczego Charlize zgodziła się w tym zagrać? Nie mam pojęcia. To już na etapie scenariusza musiało być żenujące, a na etapie finalnego dzieła jest naprawdę do… zadka. Początek jeszcze wróżył całkiem spoczi kino, potem jest jednak coraz gorzej. Brat Edgertona niech lepiej nie kręci już filmów, a jego brat niech powróci na ścieżkę kapitalnych ról. Oby szybko!


WIĘZI


MICHAŁ - Piękna, poruszająca i niezwykle zabawna historia dwójki starszych ludzi, którzy pomimo trudności wciąż są ze sobą. Mimo, iż Więzi trwają kilkanaście minut mówią o życiu więcej niż wszystkie książki świata. Bardzo gorąco polecam!


JA I MÓJ TATA


MICHAŁ - Kowalewski i Simlat kradną ekran, a zabawno-poruszający scenariusz kradnie nasze serca. Ten krótki metraż zasługuje na wszelkie laury! Aleksander Pietrzak ma przed sobą wspaniałą karierę – trzymam za to kciuki!


BARAŻ


MICHAŁ - Słodko-wesoło-gorzka opowieść o życiu i honorze osadzona w małomiasteczkowym klimacie. Wyraziści bohaterowie, mecz o wszystko, fair play – ten film powinno pokazywać się piłkarzom nie tylko w Polsce. Chyba sam wyślę kopię tej produkcji do CR7, bo o honorze i fair play ten Pan nic nie wie…


NAZYWAM SIĘ JULITA


MICHAŁ - Gdyby nie Chabior i Bluszcz pewnie bym o tej produkcji już nie pamiętał. Niby miało być poważnie, wyszło bardzo słabo. Dłuży to się, jest nijakie… Szkoda potencjału aktorów na takie produkcje.


AVENGERS: WOJNA BEZ GRANIC


MONIKA - Choć dla mnie był to jednorazowy seans, to nie jestem ignorantką, a widzowie obok mnie (w tym moi bliscy) zalewali się łzami na seansie. Czysta rozrywka, kwintesencja  Marvela i trochę Gry o Tron na zakończeniu. 

MADZIA - Nie ma co się rozpisywać. Marvel z filmu na film coraz bardziej zachwyca i coraz bardziej zaskakuje. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów. Ci, którzy nie widzieli żadnego z poprzednich filmów Marvela jednak niewiele z niego zrozumieją, ale na pewno też będą się świetnie bawić.

MICHAŁ - Film ten nie tylko zaspokoił moje oczekiwania, ale i znacząco je przebił! Mroczne i brutalne, acz również często bardzo zabawne, kino, które stworzyło historię na naszych oczach. Braciom Russo nie tylko udało się genialnie połączyć (w zasadzie) wszystkich bohaterów filmowego uniwersum Marvela, ale i spowodować, że każdy z nich odgrywa na ekranie znaczącą rolę. Gwarantuję Wam: po seansie Wasze szczęki będą leżeć na podłodze przez długi czas, a Wy sami nie będziecie w stanie zebrać po projekcji paru słów do kupy. Oczekiwałem kina wielkiego, otrzymałem WYBITNE! Dodatkowo dodam: tak genialnego czarnego charakteru jak Thanos nie było na naszych ekranach od czasów Jokera Ledgera! Wszyscy, którzy przyłożyli choćby kciuk do powstania tej produkcji, zasługują na odciski dłoni w ALEI SŁAW! Długo nie doświadczymy już czegoś tak potężnego w kinach! No chyba, że na następne filmy Marvel również szykuje takie petardy. Avengers: Wojna Bez Granic to nie tylko najlepszy film tego roku, to jeden z najlepszych filmów w historii kina! I biorę za te słowa pełną odpowiedzialność.

GRZEGORZ - Nie sądziłem, że tak będzie – najlepszy i najbardziej komiksowy film Marvela. Każdy bohater ma swoje pięć minut, wątki pięknie się przeplatają. A było to trudne, bo każdy ma inny charakter i dramaturgię. Marvel zredefiniował kino superbohaterskie – bitwy i moce zostają przesunięte na drugi plan. Najważniejsi są bohaterowie – ich emocje i decyzje. Wielka tutaj zasługa genialnych aktorów oraz scenarzystów. Każdy potrafi pokazać zniszczenia. Mało komu udaje się zrobić dobrą, superbohaterską dramę. Podziwiam.


DORWAĆ GUNTHERA


MICHAŁ - Film, który reklamuje się Arnoldem, tak naprawdę Arnolda prawie nie zawiera. To niezwykle szybka, chaotyczna, głupia, często irytująca i ostro porąbana B-klasowa produkcja. Można obejrzeć nudnym wieczorkiem, jeśli akurat nie macie dostępu do jakiegoś „klasyka” od Asylum ;)


PANDY


MONIKA - Aaaaawwwwwww <3 Tak bardzo wkręciłam się w film, że nie zauważyłam, że latająca przed oczami mucha to efekt IMAX, a nie realnego świata.  Mądry film, genialna ścieżka dźwiękowa i ciekawy sposób opowiadania  (szczególnie dla dzieci). Pamiętam, jak za dzieciaka rodzice katowali mnie filmami przyrodniczymi, nigdy nie umiałam się wciągnąć.  Gdyby każdy był tak realizowany, jak Pandy, to byłabym ornitologiem, albo pracowała w zoo!


TABELKA PODSUMOWUJĄCA