...

czwartek, 22 maja 2014

Transcendencja (2014)...


Amerykańscy naukowcy pracują nad komputerem, który posiadałby ludzką inteligencję i obdarzony był empatią. Nieoczekiwanie jeden z nich – Will Caster – ginie z rąk terrorystów, którzy widzą zagrożenie w prowadzonym przez nich eksperymencie. Żona naukowca, Evelyn, decyduje się na przeniesienie umysłu mężczyzny do opracowywanej przez badaczy maszyny. Okazuje się, że niesie to za sobą nieoczekiwane skutki…
6
Wszyscy piszą teraz o tym filmie, napiszę i ja. Bo poszłam na niego do kina, bo miałam akurat darmowy bilet, bo uwielbiam Johnny'ego Deppa (ci, którzy mnie znają mogą potwierdzić, że swego czasu miałam na jego punkcie wręcz lekką obsesję), bo i Paula Bettany'ego i Cilliana Murphy'ego też lubię. Bo chciałam się przekonać jak zły może być być film z tak dobrą obsadą. No i się przekonałam… Że nawet dobrzy i doświadczeni aktorzy potrafią się pomylić i przyjąć rolę w złym filmie.
5
Ostatnio mam takiego pecha, że każdy film, który chcę zobaczyć, okazuje się być niemal totalną klapą (aż boję się wybrać na X-menów). W tym przypadku wcale nie jest inaczej. Bo co z tego, że aktorzy się starają, co z tego, że stara się nawet reżyser, skoro scenariusz jest po prostu słaby. Już nawet nie chodzi o sam pomysł na historię, który jest nawet całkiem niezły. Niestety bez dobrego scenariusza nie nakręci się dobrego filmu (przykładem mogą być współczesne polskie filmy, które w większości są do niczego), a ten niestety w przypadku „Transcendencji” leży. Powiem więcej – ten film jest momentami wręcz żenujący. Jest jedna taka scena, podczas której dosłownie zrobiłam ‚facepalm’ i zaczęłam się śmiać tak, że ludzie w kinie dziwnie na mnie patrzyli.
3
W filmie mamy plejadę chyba najlepszych aktorów swojego pokolenia. Jest więc Johnny Depp, odtwórca głównej roli. I chociaż go uwielbiam to mogę szczerze powiedzieć, że w tym filmie się nie popisał. Chyba za bardzo przyzwyczaił się do dziwnych, pokręconych bohaterów, których gra zazwyczaj i zapomniał jak zagrać zwykłego normalnego człowieka. Paul Bettany i Cillian Murphy jak zwykle wspaniali, szkoda, że było ich tak mało na ekranie. Ten sam zarzut mam jeżeli chodzi o Morgana Freemana. Świetny aktor, który tutaj został zdegradowany do małej drugoplanowej rólki. Wybijają się w filmie postaci kobiece. I to fajne, silne postaci kobiece. Pierwsza – Evelyn Caster (w tej roli Rebecca Hall), pani naukowiec, zdolna, zdecydowana, potrafiąca zrobić wszystko w imię tego w co wierzy, także w imię miłości. Druga – Bree (Kate Mara), silna, zdecydowana, przywódczyni „anarchistycznej” grupy, także zdecydowana na tyle, że zrobi wszystko w imię zasad, które wyznaje i tego w co wierzy. Kobiety tak do siebie podobne, a jednocześnie tak bardzo się różniące. Obie panie oczywiście dały z siebie wszystko. Sądzę jednak, że rola Kate Mary była za mało rozbudowana. Można było dużo lepiej rozwinąć tę postać. Ale to już zarzut do scenarzysty, a nie do aktorki.
4
Reżyserią filmu zajął się Wally Pfister, niedoświadczony jako reżyser jednak bardzo doświadczony operator. Dzięki niemu dostaliśmy film science-fiction, który jednak nie epatuje efektami specjalnymi. Utrzymany jest raczej w takim spokojnym tonie, w taki sposób, żeby efekty specjalne nie przyćmiły widzom odbioru całego filmu. Powiedziałabym nawet, że zdjęcia w „Transcendencji” są naprawdę ładne. To jak na początku filmu, kropla wody spada z płatka słonecznika, wygląda wręcz pięknie. I najgorsze na koniec. Scenariusz napisany przez Jacka Paglena jest naprawdę słaby. Niszczy to tak naprawdę cały film, sprawia, że nie da się „Transcendencji” ocenić wysoko. Scenariusz tak naprawdę popsuł film z wielkim potencjałem. Gdyby może zajął się tym ktoś inny mielibyśmy jeden z lepszych filmów tego roku, a tak mamy film, na który raczej nie warto wydawać pieniędzy. Obecnie Paglen zajmuje się pisaniem scenariusza do „Prometeusza 2″, więc też raczej nie ma co się spodziewać dobrego kina (tym bardziej po słabej pierwszej części).
Osobiście seansu „Transcendencji” nie polecam, przynajmniej nie w kinie, ale zdecydujcie sami. Może akurat Wam przypadnie do gustu.

Ocena: 4/10
Recenzja ukazała się pierwotnie na stronie 104filmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz